IV Ka 516/16 - uzasadnienie Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim z 2016-09-20
Sygn. akt: IV Ka 516/16
UZASADNIENIE
Apelacja obrońcy była częściowo zasadna i doprowadziła do zmiany zaskarżonego wyroku na korzyść oskarżonego.
Częściowo trafny okazał się zarzut błędu w ustaleniach faktycznych co do czynu przypisanego oskarżonemu w pkt 3 wyroku Sądu Rejonowego. Sąd Rejonowy prawidłowo ocenił dowody i dobrze ustalił, że jeszcze zanim oskarżony usiłował uderzyć pokrzywdzonego J. Z. w głowę, ten powiedział mu, że jest policjantem. Jednak błędem Sądu meriti było zakwalifikowanie tego czynu z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk – ale nie doszło tu do obrazy prawa karnego materialnego, tylko do błędu w ustaleniach faktycznych ( a dopiero wtórnie ten błąd doprowadził do niewłaściwego zakwalifikowania tego przestępstwa).
Dla przypisania przestępstwa z art. 222 § 1 kk konieczne jest, aby sprawca miał świadomość, że narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z czynnością służbową. O ile po słowach J. Z. oskarżony mógł zdawać sobie sprawę, że człowiek, którego atakuje, jest policjantem, to już nie ma jednoznacznych podstaw do przypisania mu, że miał świadomość, iż w momencie ataku ma miejsce jakaś czynność służbowa tego policjanta. Nie ma również podstaw do przyjęcia, że oskarżony atakował pokrzywdzonego J. Z. wewnątrz budynku stacji w związku z tym, że był on policjantem – on zaatakował go jako „zwykłego” człowieka, bez związku z pełnioną przez niego funkcją. Przypomnijmy, że J. Z. nie był umundurowany, na stację paliw przyjechał nieoznakowanym samochodem, poza wypowiedzeniem słów o tym, że jest policjantem nie okazał w żaden sposób, że podejmuje jakąś czynność służbową, nie okazał legitymacji, nie podejmował żadnych czynności, które w czytelny sposób dałyby do zrozumienia otoczeniu ( w tym oskarżonemu), że oto podejmuje czynności służbowe.
Skupiając się na tym ostatnim elemencie trzeba przeanalizować zeznania J. Z.. Powiedział on, że pierwsza zaczepka ze strony oskarżonego miała miejsce już po wejściu przez pokrzywdzonego do budynku stacji, kiedy to oskarżony usiłował podstawić mu nogę. Potem zwrócił mu uwagę informując, że jest policjantem. I tu otwiera się problem – jak zostało to sformułowane i czy mogło być odebrane jako rozpoczęcie interwencji – zdaniem Sądu Okręgowego brak jest ku temu jednoznacznych podstaw. Sam pokrzywdzony dokładnie nie pamiętał użytych słów ( co jest zrozumiałe, akcja rozwinęła się nagle, była dynamiczna, wiązała się z emocjami). W pierwszych zeznaniach relacjonował, że miał powiedzieć „ jestem policjantem, proszę się uspokoić” ( k. 8). Potem zeznawał, że „ powiedziałem do nich, że jestem policjantem i żeby nie szukali zaczepki”( k. 140v). Zeznając po raz trzeci stwierdził „ powiedziałem, że jestem policjantem. Dlaczego zaczepiacie ludzi” ( k. 156 v). Jednocześnie czekający w samochodzie na zewnątrz policjant D. K. zeznał, że gdy J. Z. przybiegł do niego, powiedział, że „ jakiś mężczyzna chciał go uderzyć”, nie mówił jednak nic o podejmowaniu czynności służbowych wewnątrz budynku stacji ( k. 34 v i k. 154 v).
O ile jedną z tych wersji wypowiedzi J. Z. („ jestem policjantem, proszę się uspokoić”) można przy dużej dozie wyobraźni na siłę zinterpretować jako wezwanie do zachowania spokoju, a tym samym podjęcie interwencji, to już kolejnych nie. Ta niejasność nie pozwala nawet obiektywnemu obserwatorowi jednoznacznie stwierdzić, czy J. Z. rozpoczął jakąś czynność służbową ( interwencję), czy też tylko poinformował niesubordynowanego obywatela, że jest policjantem ( co mogło być sugestią, że w razie gdyby oskarżony szukał z nim lub z kimkolwiek w otoczeniu zwady, to dopiero wtedy pokrzywdzony podejmie w stosunku do niego stosowną interwencję i będzie mógł wyciągać konsekwencje, w tym natury prawnej). Tym bardziej musiało być to nieczytelne dla oskarżonego, który był nietrzeźwy, najwyraźniej pobudzony, działał szybko i bez przemyślenia. Dlatego o ile ustalenie Sądu Rejonowego, że oskarżony wiedział, że pokrzywdzony jest policjantem, było prawidłowe, to już przyjęcie, że oskarżony usiłował naruszyć nietykalność cielesną tego policjanta podczas i w związku z jego czynnościami służbowymi było błędne. Ten błąd miał wpływ na treść wyroku w rozumieniu art. 438 pkt 3 kpk, bo doprowadził do błędnej kwalifikacji prawnej. Czyn oskarżonego polegał bowiem na usiłowaniu naruszenia nietykalności J. Z. nie jako podejmującego czynności służbowe policjanta, tylko jako człowieka – i jako taki powinien zostać zakwalifikowany z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 217 § 1 kk ( a także w zw. z art. 4 § 1 kk, o czym szerzej za chwilę).
Dlatego Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że: w miejsce czynu przypisanego oskarżonemu w pkt 3 uznał oskarżonego A. R. za winnego tego, że w dniu 26 lipca 2014 roku około godziny 18:00 w P. usiłował naruszyć nietykalność cielesną J. Z., w ten sposób, że chciał uderzyć swoją głową w głowę J. Z., lecz zamierzonego celu nie osiągnął, gdyż pokrzywdzony zdążył się odchylić, czym wyczerpał dyspozycję art. 13 § 1 kk w zw. z art. 217 § 1 kk w zw. z art. 4 § 1 kk i za to na podstawie art. 14 § 1 kk w zw. z art. 217 § 1 kk wymierzył mu karę 6 ( sześciu) miesięcy pozbawienia wolności.
Zastosowano art. 4 § 1 kk, albowiem pomiędzy datą czynu, a datą wyrokowania, doszło do zmian legislacyjnych, które ukształtowały prawo karne materialne w sposób zdecydowanie niekorzystny dla oskarżonego. Świadczy o tym chociażby fakt, że na gruncie ustawy obowiązującej w dacie wyrokowania oskarżony z uwagi na uprzednią karalność nie mógłby nawet potencjalnie liczyć na warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności, a na gruncie ustawy obowiązującej poprzednio można to było rozważać.
Sąd Okręgowy uznał, że karą adekwatną do stopnia winy oskarżonego i do stopnia społecznej szkodliwości jego czynu będzie kara 6 miesięcy pozbawienia wolności. Oskarżony zaatakował pokrzywdzonego bez żadnego powodu, był zdeterminowany, żeby zrobić mu krzywdę ( będzie to jeszcze omawiane), był również wielokrotnie karany, w tym za czyn podobny. Dlatego tylko surowa kara pozbawienia wolności może wpłynąć na niego wychowawczo, jednocześnie brak jest podstaw do stwierdzenia, aby dawał on pozytywną prognozę kryminologiczną. Z tych powodów nie wchodziło w grę ani orzeczenie kary grzywny lub ograniczenia wolności, ani warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności.
W związku z w.w zmianą Sąd Okręgowy musiał uchylić rozstrzygnięcie o karze łącznej z pkt 4 oraz związane z nim rozstrzygniecie z pkt 5 wyroku Sądu Rejonowego. W konsekwencji na podstawie art. 85 kk i art. 86 § 1 kk orzeczone w pkt 1 wyroku Sądu Rejonowego i orzeczoną uzasadnianym wyrokiem Sądu Okręgowego jednostkowe kary pozbawienia wolności połączył i wymierzył oskarżonemu karę łączną 6 ( sześciu) miesięcy pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy zastosował tu zasadę pełnej absorbcji biorąc pod uwagę bliskość czasową obu przestępstw, ich związek przedmiotowo – podmiotowy oraz fakt, że już Sąd Rejonowy poprzednio orzekając o karze łącznej zastosował co prawda zasadę asperacji, ale w stopniu bardzo zbliżonym do absorbcji, a wyrok zaskarżono jedynie na korzyść oskarżonego. Kolejną konsekwencją tych zmian było zaliczenie na podstawie art. 63 § 1 kk na poczet orzeczonej wyrokiem Sądu Okręgowego kary łącznej pozbawienia wolności okresu zatrzymania oskarżonego w niniejszej sprawie w dniu 26 lipca 2014 roku. Sąd Okręgowy uchylił również rozstrzygniecie o opłacie z pkt 6 wyroku Sądu Rejonowego, albowiem w związku ze zmianą wymiaru kary zasadniczej musiał orzec o jednej opłacie za obie instancje.
W pozostałym zakresie zarzuty apelacji nie były zasadne.
Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych co do tego, czy oskarżony w ogóle usiłował naruszyć nietykalność cielesną człowieka, oraz zarzut błędnej oceny dowodów nie zasługują na uwzględnienie. Sąd Rejonowy – poza omówioną powyżej kwestią świadomości oskarżonego, czy pokrzywdzony rozpoczął jakąś czynność służbową – w pozostałym zakresie prawidłowo ustalił stan faktyczny w oparciu o rzetelnie i wszechstronnie oceniony materiał dowodowy. Każdy istotny dowód został poddany analizie i oceniony w kontekście innych, powiązanych z nim dowodów. Ocena materiału dowodowego dokonana przez Sąd Rejonowy jest obiektywna, prawidłowa, zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, oparta o całokształt ujawnionego na rozprawie materiału dowodowego i jako taka korzysta z ochrony jaką daje art. 7 kpk. Sąd Okręgowy nie będzie w tym miejscu tej oceny i tych ustaleń powielał, albowiem wobec doręczenia stronom odpisu uzasadnienia zaskarżonego wyroku analiza ta powinna być im znana - dość powiedzieć, że Sąd odwoławczy aprobuje dokonaną przez Sąd Rejonowy ocenę dowodów oraz oparte na niej ustalenia faktyczne.
W szczególności Sąd nie podzielił argumentów obrońcy zmierzających do wykazania rzekomego błędu w ustaleniach faktycznych polegającego na przyjęciu, że oskarżony usiłował uderzyć swoją głową w głowę pokrzywdzonego. Obrońca przedstawiał to w ten sposób, że gwałtowny ruch głową oskarżonego interpretował jako próbę zastraszenia pokrzywdzonego, swoistą prymitywną i niemal zwierzęcą demonstrację siły, agresji i samczej dominacji – nie połączonej jednak z rzeczywistą wolą dokonania naruszenia nietykalności cielesnej interlokutora. Ujmując rzecz plastycznie - tak jak paw stroszy swój ogon i poza efektem wizualnym niewiele z tego wynika, tak oskarżony miał puszyć się, nadymać i demonstrować gotowość brutalnego zadawania ciosu głową bez prawdziwego zamiaru zrealizowania tego ciosu. Obrońca wykazywał w mowie końcowej ( Sąd słuchał jej uważnie, lecz cytuje z pamięci, więc z góry przeprasza za ewentualne przeinaczenia ), że jedynie oskarżony wie, co chciał zrobić, a skoro deklaruje, że nie chciał uderzyć pokrzywdzonego, to wobec braku dowodów przeciwnych należało tak ustalić stan faktyczny – tym samym zdaniem obrońcy nie można było przypisać oskarżonemu usiłowania dokonania czynu z art. 217 § 1 kk. Sąd Okręgowy, choć docenia intelektualne podstawy tego wywodu, nie może się z nimi zgodzić z kilku zasadniczych powodów.
Po pierwsze, zamiar oskarżonego można wywodzić nie tylko z jego deklaracji i wyjaśnień, ale również z tego, co wcześniej zrobił i jak się zachowywał. Przypomnijmy więc, że oskarżony rozpoczął całe zdarzenie od tego, że wchodzącemu do wnętrza budynku stacji benzynowej pokrzywdzonemu J. Z. podstawił nogę. Ta okoliczność miała obosieczne znaczenie – z jednej strony dowodzi, że oskarżony nie wiązał swej agresji wobec pokrzywdzonego z tym, że ten był policjantem ( co doprowadziło do złagodzenia kwalifikacji przypisanego mu czynu – było to powyżej analizowane), ale z drugiej strony wskazuje na zamiar i pobudki oskarżonego. Oskarżony chciał wyrządzić realną krzywdę pokrzywdzonemu, zmierzał do bezpośredniego kontaktu fizycznego z pokrzywdzonym i do wyrządzenia mu dolegliwości. Dlatego najpierw podstawiał mu nogę, a potem usiłował zadać mu cios głową.
Po drugie, o tym, że oskarżony chciał uderzyć pokrzywdzonego świadczą zarówno zeznania J. Z., jak i zeznania pracownika (...), który zeznał, że widział, jak w/w mężczyźni stają w bezpośredniej bliskości, „oko w oko”, po czym oskarżony próbował uderzyć pokrzywdzonego, a ten tego uniknął.
Po trzecie, tę wersję wydarzeń potwierdza nagranie z monitoringu. Widać na nim zarówno podstawienie nogi wchodzącemu do wnętrza stacji pokrzywdzonemu przez oskarżonego, jak i fakt, że następnie pokrzywdzony J. Z. stoi twarzą w twarz w bezpośredniej bliskości z oskarżonym, oskarżony wykonuje gwałtowny ruch głową w przód, a pokrzywdzony w tym samym momencie gwałtownie swoją głowę odchyla.
Powyższe prowadzi do wniosku, że oskarżony, który od samego początku nastawiony był konfrontacyjnie do pokrzywdzonego J. Z. ( o czym świadczy podstawienie mu nogi), stojąc w bezpośredniej bliskości z tym pokrzywdzonym i wykonując gwałtowny ruch swoją głową w kierunku jego głowy musiał się co najmniej godzić na to, że ruch ten zakończy się uderzeniem pokrzywdzonego, którego skutkiem będzie co najmniej naruszenie jego nietykalności cielesnej. Gdyby nie refleks i odruchowa reakcja obronna pokrzywdzonego, to do takiego kontaktu by doszło, co wynika z analizy nagrania z monitoringu.
Na temat postaci zamiaru, z jakim można dokonać przestępstwa w stadium usiłowania wylano już morze atramentu, niejedna osoba zrobiła doktorat, a woluminy z dziełami dotyczącymi tego zagadnienia zdobią półki księgarń, bibliotek i co lepszych kancelarii prawniczych, więc Sąd nie będzie uprawiał tu grafomanii i ograniczy się jedynie do stwierdzenia, że podziela te poglądy ( zresztą dominujące i aprobowane w orzecznictwie Sądu Najwyższego – np. w wyroku z dnia 25.10.1984 r. sygn.. akt IV KR 245/84, opubl OSNKW 1985, Nr 5–6, poz. 38), zgodnie z którymi te przestępstwa, które można popełnić w stadium dokonania w zamiarze ewentualnym, można również w takim zamiarze popełnić w stadium usiłowania. Przestępstwo z art. 217 § 1 kk może być popełnione z zamiarem ewentualnym. Tym samym oskarżony, który wykonał gwałtowny ruch głową w bezpośredniej bliskości głowy pokrzywdzonego i co najmniej godził się na to, że w razie braku uniku ze strony pokrzywdzonego ich głowy zderzą się i naruszy w ten sposób nietykalność cielesną pokrzywdzonego, dopuścił się usiłowania przestępstwa z art. 217 § 1 kk.
Chybione są zarzuty związane z powierzchowną i niepełną oceną zeznań świadków K. R., A. R. i J. R.. Sąd Rejonowy wcale nie dlatego nie dał im wiary, że są to członkowie rodziny oskarżonego ( dotyczy to K. R., która jest jego żoną i A. R., który jest jego teściem), tylko dlatego, że ich zeznania były nielogiczne, sprzeczne z faktami zarejestrowanymi na nagraniu z monitoringu i ewidentnie tendencyjne, co zostało modelowo wykazane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Przypomnijmy jedynie hasłowo, że świadków K. R. i A. R. nie było wewnątrz stacji, w której doszło do ataku na pokrzywdzonego J. Z., więc nie są to w tym przedmiocie wiarygodne źródła dowodowe. Mimo to nie przeszkadzało to tym świadkom snuć takich farmazonów, jak np. twierdzenie, że to oskarżony został tam zaatakowany i tak pobity, że zgubił buty ( podczas gdy nagranie z monitoringu potwierdza, że oskarżony już wszedł tam na boso i to on zaczepiał pokrzywdzonego). Podobnie J. R. wybielał oskarżonego, podawał nieprawdę na temat podstawiania nogi pokrzywdzonemu przez oskarżonego. To dlatego Sąd Rejonowy nie dał wiary tym świadkom i Sąd Okręgowy aprobuje tę ocenę. Natomiast stwierdzenie dotyczące K. R. i A. R., że są to członkowie rodziny oskarżonego, nie miało na celu wskazania powodu, dla którego nie dano im wiary, a jedynie wykazania pobudki, dla której świadkowie zdecydowali się kłamać.
Wersja oskarżonego o przyczynach podstawiania nogi pokrzywdzonemu J. Z. brzmi wręcz niedorzecznie i jest całkowicie sprzecza z przebiegiem zdarzenia zarejestrowanym przez kamery monitoringu. Oskarżony zaczął twierdzić, że to J. R. chciał uderzyć J. Z., wiec oskarżony, aby nie doszło do uderzenia, wstawił między nich swoją nogę, a potem, aby załagodzić sytuację, wykonywał ruch głową w stronę pokrzywdzonego mówiąc „idź stąd”. Niestety, ale zapis monitoringu, a także zeznania świadków, w szczególności pokrzywdzonego J. Z. i pracownika stacji paliw D. W., nie potwierdzają tych rewelacji. Gdy oskarżony podstawiał nogę J. Z., ten po prostu wchodził na teren stacji, nie istniała żadna interakcja między J. Z. a J. R.. To później, już po podstawieniu przez oskarżonego nogi, J. R. podszedł do J. Z. i położył mu rękę na ramieniu – ale wszystko wskazuje na to, że to właśnie J. R. próbował załagodzić sytuację, którą wywołał – zupełnie bez powodu – oskarżony. Dlatego słusznie odmówiono wiary wyjaśnieniom oskarżonego.
Wbrew twierdzeniom apelacji nagrania z monitoringu są na tyle wyraźne, że pozwalają rozpoznać i przypatrzeć się zarówno tej sytuacji z podstawianiem nogi, jak i z usiłowaniem uderzenia głową przez oskarżonego. Ruchy oskarżonego i pokrzywdzonego są gwałtowne, czytelne, gdy oskarżony robi ruch głową w stronę pokrzywdzonego ci mężczyźni stoją bardzo blisko siebie, widać, jak pokrzywdzony odruchowo odchyla się od oskarżonego.
Sąd Rejonowy prawidłowo ocenił również zeznania pokrzywdzonych policjantów D. K. i J. Z.. W zeznaniach tych wcale nie ma takich sprzeczności, które dyskredytowałyby ich wiarygodność. Co do wypowiadanych przez oskarżonego gróźb, to przecież logiczne jest, że policjanci w pierwszych zeznaniach skupili się na tym, co wiązało się z podjęciem tak a nie inaczej przebiegającej interwencji, a więc na próbie uderzenia przez oskarżonego J. Z., następnie biernego, lecz silnego oporu oskarżonego przez zatrzymaniem i stekiem wyzwisk jakimi ich obrzucił. Znamienne jest, że gdy na rozprawie szczegółowo wypytywano ich o groźby, to właśnie szczere zeznania tych świadków pozwoliły na ustalenie charakteru wypowiedzi oskarżonego, co ostatecznie doprowadziło do uniewinnienia go od zarzutu z pkt II aktu oskarżenia. Zeznania J. Z. o momencie okazywania legitymacji służbowej wcale nie stoją w sprzeczności z pozostałym materiałem dowodowym i nie są zmianą jego wcześniejszych zeznań tylko je doprecyzowują, albowiem zeznał on, że okazał legitymację później, gdy uspokoił się główny nurt wydarzeń. Świadek nie pamiętał dokładnie miejsca i czasu, w którym to było, co jest zrozumiałe z uwagi na dynamikę zdarzeń i emocje z nimi związane – a zatem mogło to być już po uspokojeniu oskarżonego i poza zasięgiem kamer. Podkreślić należy, że świadek J. Z. wielokrotnie podnosił okoliczności korzystne dla oskarżonego, m. in. zeznał, że oskarżony w pewnym momencie się uspokoił, obiecał, że przestanie stawiać opór i słowa dotrzymał. Sąd nie odnajduje w zeznaniach pokrzywdzonych policjantów tendencji do zafałszowywania rzeczywistości na niekorzyść oskarżonego. Dlatego słusznie dano im wiarę.
Sąd Okręgowy nie podzielił zarzutów apelacji związanych z rodzajem i wymiarem kary zastosowanej wobec oskarżonego. Częściowe przyznanie się do winy i ustabilizowany tryb życia zostały już dostatecznie wzięte pod uwagę przez Sąd Rejonowy ( a także przez Sąd Okręgowy). Okoliczności te nie mogą wpłynąć bardziej łagodząco na wymiar kary wobec oskarżonego, gdyż przeważające są okoliczności obciążające, takie jak uprzednia karalność, w tym za przestępstwo podobne, a także okoliczności czynów, polegające na niczym nieuzasadnionym i niesprowokowanym ataku na pokrzywdzonego J. Z., a potem lżenie dwóch policjantów. Zupełnie chybiony jest w tym aspekcie argument, jakoby za złagodzeniem kary oskarżonemu przemawiało częściowe ograniczenie jego poczytalności. Z opinii psychiatrycznej wynika bowiem, że oskarżony funkcjonuje intelektualnie w granicach normy, ma dobra pamięć, zaś zaburzenia emocjonalne, jakie u niego wykryto, miały niewielkie nasilenie w czasie czynu i nie wpływało w sposób znaczący na poczytalność oskarżonego ( opinia k. 78). Czyny oskarżonego miały prosty charakter, oskarżony nie znajdował się wówczas w żadnej skomplikowanej sytuacji emocjonalnej, nie ma powodów, aby stwierdzone nieznaczne zaburzenia (dotyczące głównie sfery emocjonalnej) przemawiały za obniżeniem kar za takie przestępstwa.
Dlatego w pozostałym zakresie ( poza omówionym na wstępie błędem w ustaleniach faktycznych i wynikającymi stąd konsekwencjami, które zostały skorygowane przez Sąd odwoławczy ) zaskarżony wyrok jest sprawiedliwy, Sąd Okręgowy nie dostrzegł ani żadnego naruszenia prawa karnego procesowego, ani prawa karnego materialnego, a orzeczona w pkt 1 wyroku Sądu Rejonowego kara jest słuszna, adekwatna do stopnia winy oskarżonego i stopnia społecznej szkodliwości jego czynu.
Na wydatki w postępowaniu odwoławczym złożył się ryczałt za doręczenia pism procesowych w kwocie 20 złotych.
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim na podstawie art. 634 kpk w zw. z art. 627 kpk i art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych (tekst jednolity: Dz. U. Nr 49 poz. 223 z 1983 roku z późniejszymi zmianami) zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 20 złotych tytułem zwrotu wydatków poniesionych w postępowaniu odwoławczym oraz wymierzył mu 120 złotych tytułem opłaty za obie instancje. Oskarżony ma stały dochód ( jak ustalił Sąd Rejonowy prowadzi własną działalność gospodarczą, z której osiąga dochód na poziomie 8.000 złotych ), Sąd Okręgowy nie znajduje podstaw, dla których miałby w jego przypadku odstępować od zasady ponoszenia wydatków postępowania przez skazanego.
Z powyższych względów orzeczono jak w wyroku.
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim
Data wytworzenia informacji: