BIP
Rozmiar tekstu
Kontrast

IV Ka 622/25 - uzasadnienie Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim z 2025-10-27

Sygn. akt IV Ka 622/25

UZASADNIENIE

Tytułem wstępu Sąd wyjaśni powody odstąpienia od sporządzenia uzasadnienia na formularzu. Sporządzanie uzasadnienia na formularzu wymusza wielokrotne powtarzanie tych samych kwestii, względnie odwoływanie się do różnych rubryk formularza, zmuszając czytelnika do wielokrotnego wertowania tekstu w poszukiwaniu odniesień, czyniąc z tego dokumentu zawiłą szaradę. Dlatego Sąd Okręgowy odstąpił od sporządzenia uzasadnienia na formularzu, gdyż sporządzenie go w tej formie byłoby nieczytelne dla stron i nie zapewniłoby pełnej transparentności, a tym samym swobodnej realizacji prawa do obrony naruszając prawo stron do rzetelnego procesu. Ma to również oparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2021 roku w sprawie III KK 77/21, opubl. Legalis).

Apelacja obrońcy okazała się częściowo zasadna i co do czynu przypisanego w punkcie 1 b wyroku kwalifikowanego z art. 162 § 1 kk spowodowała uniewinnienie oskarżonego. W pozostałym zakresie nie była zasadna.

Zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych oraz zarzuty błędnej oceny dowodów co do czynu przypisanego w punkcie 1 a zaskarżonego wyroku, nie zasługują na uwzględnienie. Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił stan faktyczny co do tego przestępstwa w oparciu o rzetelnie i wszechstronnie oceniony materiał dowodowy. Każdy istotny dowód został poddany analizie i oceniony w kontekście innych, powiązanych z nim dowodów. Ocena materiału dowodowego dokonana przez Sąd Rejonowy jest obiektywna, prawidłowa, zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, oparta o całokształt ujawnionego na rozprawie materiału dowodowego i jako taka korzysta z ochrony jaką daje art. 7 kpk. Sąd Okręgowy nie będzie w tym miejscu tej oceny i tych ustaleń powielał, albowiem wobec doręczenia stronom odpisu uzasadnienia zaskarżonego wyroku analiza ta jest ( a przynajmniej powinna być ) im znana - dość powiedzieć, że Sąd odwoławczy aprobuje dokonaną przez Sąd Rejonowy ocenę dowodów oraz oparte na niej ustalenia faktyczne.

Tym samym – skoro Sad prawidłowo ustalił stan faktyczny co do czynu przypisanego w punkcie 1 a zaskarżonego wyroku – chybione są zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj, art. 207 § 3 kk poprzez jego zastosowanie. Zarzut obrazy prawa materialnego może być podnoszony przy niekwestionowaniu ustaleń faktycznych, na podstawie których norma prawa karnego ma być zastosowana.

W szczególności o sprawstwie i winie oskarżonego co do czynu przypisanego w punkcie 1 a wyroku świadczą m. in. wyjaśnienia oskarżonego. Przyznał się do tego czynu częściowo, potwierdził wszczynanie przez siebie awantur, urządzanie scen nieuzasadnionej zazdrości, oraz do tego że to on był stroną bardziej aktywną i przemocową w trakcie kłótni z pokrzywdzoną, to on ją po wszczynanych przez siebie awanturach przepraszał. Przyznał się również do spowodowania u pokrzywdzonej obrażeń ciała zakwalifikowanych z art. 157 § 2 kk po wywołanej przez siebie awanturze w dniu 11 lutego 2024 roku ( k. 322) – jak wyjaśnił, popchnął wówczas pokrzywdzoną tak silnie, że upadła na drewnianą część mebla i doznała urazu biodra. Wprost wyjaśnił, że „ przyznam się do wszystkich awantur wszczynanych. Awanturowałem się” – k 321 v. Powody awantur wywoływanych przez oskarżonego były nieuzasadnione i wręcz wyimaginowane, powstawały głównie na skutek urządzanych przez niego scen zazdrości.

Sąd Rejonowy prawidłowo ocenił zeznania pokrzywdzonej dając jej wiarę, ona szczerze przyznawała, że potrafiła krzyknąć na oskarżonego, nawet w czasie kłótni go wyzywać, ale to on ją bił, szarpał, popychał, kilkukrotnie pobił, w tym dwukrotnie wywołując u niej obrażenia ciała kwalifikowane z art. 157 § 2 kk ( co dodatkowo potwierdzają dowody w postaci obdukcji lekarskich, dokumentacji medycznej i opinii biegłego lekarza sądowego). Wiarygodnie zeznała, że bała się oskarżanego, że ten ją cały czas ograniczał.

Nie może być w świetle powyższego mowy o wzajemności znęcania się przez obie strony tych kłótni (jak to postulował obrońca), oskarżony miał przewagę fizyczną, psychiczną i emocjonalną nad pokrzywdzoną i to on wszczynał te awantury, a pokrzywdzona przeciwstawiała mu się w niewielkim stopniu, co zresztą sam przyznał, mówiąc o ofierze, że „ Potrafiła mnie poszarpać, podrapać. Ja jes tem silniejszy, w nerwach ja odepchnąłem…. jestem nadpobudliwy -k. 321, „j a ją przepraszałem za każdą kłótnię, ale mi nie wychodziło” - k. 322. Przewagę oskarżonego potwierdza to, że to pokrzywdzona była bita i szarpana, to u niej stwierdzono dwukrotnie udokumentowane obrażenia ciała wywołane przez oskarżonego, poza tym inni świadkowie potwierdzają, że to pokrzywdzona uciekała przed oskarżonym ( w tym do mieszkania babci), że się go bała, widzieli u niej zasinienia.

Wbrew zarzutom obrońcy świadkowie oskarżenia mieli wiedzę o zachowaniu oskarżonego nie tylko „ze słuchu”, ale również z własnych, bezpośrednich obserwacji, co apelant pomija. Żeby nie być gołosłownym, przypomnijmy, że:

E. P. ( matka pokrzywdzonej ) sama zaobserwowała, że przyczyną kłopotów psychicznych córki był oskarżony (k. 13);

K. M. ( siostra pokrzywdzonej) na własne oczy widziała ślady obrażeń na szyi pokrzywdzonej powstałe po duszeniu przez oskarżonego - tak na pytanie o te ślady na gorąco i spontanicznie powiedziała jej pokrzywdzona, która po tym wydarzeniu na dwa tygodnie od niego uciekła ( zeznania k. 332 v). Ponadto K. M. na własne uszy wielokrotnie słyszała, jak przy niej oskarżony wyzywał pokrzywdzoną od ku.wy szmaty, mówił, że jest dla niego nikim, i jej groził użyciem przemocy, w tym słowami „ wypierdolę ci" ( zeznania k. 17 v), oraz raz na własne oczy widziała jak oskarżony popchnął pokrzywdzoną z taką siłą, że ta aż się odbiła od ściany ( zeznania k. 18);

E. D. ( asystent rodziny) widziała zasinienia na ciele pokrzywdzonej, oraz pokrzywdzona mówiła jej, że boi się oskarżonego ( k. 366);

A. G. ( babcia pokrzywdzonej ) zeznała, że pokrzywdzona uciekała od oskarżonego do niej w nocy po awanturze z oskarżonym, miała wówczas poszarpane ubranie ( pourywane guziki) i zakrwawione wargi ( k. 367 i k. 128 v)

J. K. ( ciotka pokrzywdzonej) potwierdziła w/w sytuację, o której zeznawała A. G. ( świadek mieszkała wtedy z A. G.) i dodała, że rozmawiała wtedy z pokrzywdzoną, która powiedziała, że to oskarżony urządził jej awanturę i ją pobił. Ponadto zeznała, że nie była to jedyna taka sytuacja i że w okresie znęcania określonym w wyroku zdarzało się, że po awanturach z oskarżonym pokrzywdzona uciekała do nich oraz, że widziała u niej zasinienia na rękach ( k. 367 v- 368 i k. 147 v)

Z. M. ( młodsza siostra pokrzywdzonej ) na własne oczy widziała, jak oskarżony dusił pokrzywdzoną. Pokrzywdzona wiele razy mówiła jej, że boi się oskarżonego, że podniesie na nią rękę ( k. 368 v), widziała, że celowo zniszczył jej telefon aby uniemożliwić kontakt z matką ( k. 369 i k. 203 v) oraz, że gdy bywała w mieszkaniu oskarżonego i pokrzywdzonej (w wakacje po 2 - 3 miesiące) słyszała bezpośrednio na własne uszy, jak oskarżony wszczynał pokrzywdzonej awantury o pieniądze i o jakieś drobiazgi, jak ją wówczas wyzywał i poniżał, mówił jej, że nie nadaje się do niczego, „dołował ją”, a nawet widziała, jak ją szarpał ( k. 203 v).

Jak wynika z powyższego, zarzut obrońcy, jakoby nie było świadków bezpośrednich znęcania się przez oskarżonego nad pokrzywdzoną nie jest zasadny. Sąd Rejonowy prawidłowo oparł się na tych zeznaniach.

Sąd Rejonowy słusznie nie uznał za wiarygodne zeznań świadków, na których powołuje się apelant, w szczególności :

A. M. to rodzona siostra oskarżonego, która zeznawała tak tendencyjnie, że nawet sprzecznie z wyjaśnieniami samego oskarżonego. Wybielała oskarżonego nawet bardziej niż on sam siebie - przecież oskarżony częściowo przyznał się i potwierdzał swoje naganne zachowania, a A. M. tego nie przyjmowała do wiadomości, zeznawała w sposób nieobiektywny i tendencyjny, słusznie więc nie dano jej wiary;

M. K. (sąsiad oskarżonego i pokrzywdzonej ) również zeznawał niewiarygodnie i tendencyjnie. Poza tym obrońca wyolbrzymia znaczenie zeznań tego świadka. Z jego relacji wynika tylko, że częściej w czasie kłótni słyszał głos kobiety niż mężczyzny – ale to nie świadczy o wzajemności znęcana się oskarżonego i pokrzywdzonej, bo to pokrzywdzona była bita, szarpana, maltretowana fizycznie, to ją oskarżony dołował, to ona miała obrażania ciała - a jedynie przeciwstawiała się w nieznacznym stopniu oskarżonemu podnosząc głos i to raczył słyszeć świadek. Poza tym M. K. składając zeznania chciał postawić w lepszym świetle samego siebie, wszak był świadkiem ze słuchu przemocy domowej, słyszał krzyki kobiety ( swojej sąsiadki ) i jej płacz jej dzieci i nic z tym nie robił, nie zgłaszał interwencji, nie interesował się, czy komuś ( w tym dzieciom) dzieje się krzywda. Jego postawa wpisuje się w znieczulicę społeczną, świadek minimalizował więc zachowanie oskarżonego nie chcąc być o taką cechę posądzony ( więc twierdził, że nic się strasznego nie działo, ot kobieta sobie krzyczała, a dzieci płakały). Ponadto jego zeznań nie potwierdza mieszkająca z nim jego matka B. K., która nie zaobserwowała, aby to pokrzywdzona podnosiła głos i krzyczała na oskarżonego.

Dlatego ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego i poczyniona ocena dowodów są prawidłowe, a apelacja nie jest zasadna w tej części ( związanej z przestępstwem znęcania i spowodowania przez oskarżonego skutków z art. 157 § 2 kk).

Chybione są również zarzuty obrońcy w zakresie przypisania oskarżonemu kwalifikowanej formy znęcania z art. 207 § 3 kk związanej z następstwem w postaci targnięcia się przez pokrzywdzoną na własne życie. Obrońca nie ma racji zarzucając, że próba samobójcza pokrzywdzona miała wyłącznie związek z ograniczeniem jej praw rodzicielskich i nie była następstwem znęcania się nad nią przez oskarżonego, ani, że był to akt pozorny.

Tytułem wstępu, Sąd Okręgowy dostrzega, że pokrzywdzona była w złej kondycji psychicznej w związku z ograniczeniem jej praw rodzicielskich i że miała cechy ofiary latalnej, ale dokładna analiza dowodów wskazuje jednoznacznie, że do próby samobójczej ostatecznie popchnęło ją zachowanie oskarżonego polegające na znęcaniu się nad nią, które w dniu 14 września 2024 roku przelało czarę goryczy i skłoniło ją do tak drastycznego zachowania jak próba samobójcza. To, że pokrzywdzona nie znalazła się w stanie bezpośredniego zagrożenia utraty życia ( o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia ) nie oznacza, że była to próba pozorna, albowiem zadała ona sobie poważną ranę brzucha, która wywołała rozstrój jej zdrowia na okres czasu powyżej dni 7 – nie była to więc demonstracja. Pokrzywdzona chciała się zabić w związku zachowaniem oskarżonego, a to, że do tego nie doszło, zawdzięcza instynktowi samozachowawczemu, który niezależnie od jej woli nie pozwolił jej na pogłębienie rany brzucha, które doprowadziłoby do jej śmierci.

Zanim przejdziemy do konkretnych realiów przedmiotowej sprawy, wyjaśnijmy podstawy materialnoprawne przestępstwa z art. 207 § 3 kk, których apelant nie dostrzega ( względnie je pomija).

Z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że w wypadku kwalifikowanego znęcania się, o którym mowa w art. 207 § 3 kk, oprócz ustalenia związku przyczynowego między aktami znęcania się a targnięciem się ofiary na swoje życie niezbędne jest ponadto ustalenie, że sprawca tego przestępstwa następstwa swojego czynu co najmniej mógł przewidzieć. Przestępstwo opisane w art. 207 § 3 kk jest bowiem tzw. przestępstwem umyślno-nieumyślnym, co oznacza, że sprawca umyślnego znęcania się określonego w § 1 poniesie surowszą odpowiedzialność z § 3 tegoż przepisu tylko wtedy, jeśli skutek swego czynu w postaci co najmniej usiłowania samobójstwa ofiary przewidywał albo mógł przewidzieć. Oceniając kwestię możliwości i powinności przewidywania przez skazanego następstw swojego czynu, należy mieć na uwadze, iż o tej ocenie decydować będą takie okoliczności, jak właściwości osobiste skazanego, środowisko, w jakim dokonał przestępstwa, częstotliwość i intensywność znęcania się nad ofiarą, jej reakcje na to znęcanie, a także stan psychiczny, w jakim się wówczas znajdowała ( por. wyr. SN z 3.6.2004 r., V KK 13/04, OSNwSK 2004, Nr 1, poz. 1067). Dla dokonania oceny tego, czy zachowanie sprawcy znęcania mogło mieć wpływ na decyzję osoby ofiary o targnięciu się na własne życie, sąd nie ma obowiązku sięgania do wiadomości specjalnych w tym obowiązku dopuszczenia dowodu z opinii biegłego psychologa ( zob. post. SN z 18.6.2020 r., IV KK 540/19, Legalis). Pomiędzy działaniem sprawcy a skutkiem w postaci aktu samobójczego zachodzić musi związek przyczynowy. Związku między poszczególnymi fragmentami znęcania się, a targnięciem się pokrzywdzonego na własne życie nie wyklucza fakt, że na decyzję samobójczą pokrzywdzonego oddziałują równolegle (oprócz znęcania się nad nią) jeszcze inne okoliczności, np. pogłębiający się systematycznie stan zależności pokrzywdzonego od sprawcy lub pogarszający się stan nieporadności pokrzywdzonego. Występowanie tych okoliczności w połączeniu z faktem znęcania się, nadają pokrzywdzonemu charakter ofiary latentnej, nie wykluczają jednak możliwości zakwalifikowania czynu z art. 207 § 3 kk . Aby stwierdzić znęcanie się jako przyczynę następstwa z art. 207 § 3 kk, wystarczy ustalenie, że bez tych aktów znęcania się pokrzywdzony nie zdecydowałby się na zamach samobójczy ( por. Kodeks karny. Komentarz. Red prof. dr hab. Ryszard A. Stefański Legalis oraz powoływane tam Z. Siwik, w: M. Filar, KK. Komentarz, 2008, s. 862, O. Górniok, w: O. Górniok, S. Hoc, S.M. Przyjemski, KK. Komentarz, t. 3, 1999, s. 193).

Przechodząc na grunt rozpoznawanej spawy, oskarżony musiał zdawać sobie sprawę, że jego zachowanie może doprowadzić pokrzywdzoną do targnięcia się na własne życie ( bo wiedział o tym, że ma cechy ofiary latalnej i jest w bardzo złej kondycji psychicznej), a do tego aktu popchnęło pokrzywdzoną zachowanie oskarżonego, polegającego się na znęcaniu nad nią, którego finał nastąpił w czasie awantury w dniu 14 września 2024 roku, na koniec której oskarżony swojej ofierze wprost powiedział, żeby „zniknęła z jego życia”.

Dowody ( w tym wyjaśnienia oskarżonego) wskazują, że oskarżony musiał zdawać sobie sprawę, że może dojść do próby samobójczej pokrzywdzonej, bo wiedział, że takie już podejmowała, a w tym czasie pokrzywdzona mówiła oskarżonemu, że jest w dole psychicznym ( sam potwierdził, że miał tego świadomość). Wiedząc to oskarżony urządził w dniu 14 września 2024 roku pokrzywdzonej awanturę na tle zazdrości ( zarzucając jej, jakoby zdradzała go z sąsiadem bo się do niego na klatce schodowej uśmiechnęła), a pokrzywdzona tego już nie wytrzymała i pchnęła się nożem w brzuch. Owszem, była już wcześniej „w dołku psychicznym” z powodu odebrania jej dzieci, ale to oskarżony przelał czarę goryczy, bo mimo, że pokrzywdzona była już w tak złym stanie, on jej dodał do tego absurdalne zarzuty zdrady i wszczął jej awanturę. To ta awantura i zarzuty oskarżonego były bezpośrednią przyczyną targnięcia się przez nią na życie.

Żeby nie być gołosłownym, o powyższym świadczą zarówno zeznania pokrzywdzonej, jak i wyjaśnienia oskarżonego. I tak:

pokrzywdzona zeznając jak na k. 324v - 325 wskazała, że bezpośrednimi powodami targnięcia się przez nią na życie była wywołana przez oskarżonego tego dnia awantura i jego zarzuty zdrady. Zeznała - „ Pokłóciliśmy się, bo sąsiad mu nagadał, że ja coś z sąsiadem. To mnie nie wolno uśmiechnąć się czy pogadać z sąsiadem, bo ja już mam romans. Sąsiad tak powiedział M., a M. uznał, jakby to był romans. Kłóciłyśmy się, gdzie nie wytrzymałam. O. szufladę, wzięłam nóż kuchenny i wbiłam ” (k. 324 v-325);

oskarżony potwierdził, że miał świadomość cech latalnych pokrzywdzonej i zdawał sobie sprawę z jej stanu psychicznego. Wyjaśniał - „z tego co wiem, to chodziła do psychologa .. od pokrzywdzonej wiedziałem, że zanim ze mną była to miała próbę samobójczą… zanim ze mną była też się cięła” (k. 323v), zaś tuż przed awanturą z dnia 14 września 2024 roku „ A. mówiła do mnie, że psycha jej siada, ale z powodu dzieci” ( k. 323), a tuż przed zadaniem sobie przez pokrzywdzoną ciosu nożem „na pewno podczas awantury jej ubliżałem… Mówiłem jej, żeby zniknęła z mojego życia, że jest dla mnie nikim ( k. 322 v) - to po tych ostatnich słowach nastąpiła próba samobójcza pokrzywdzonej.

Zatem gdyby oskarżony nie znęcał się nad pokrzywdzoną, do próby samobójczej by nie doszło, a oskarżony mógł i powinien przewidywać to następstwo znęcania znając stan psychiczny ofiary i sytuację związaną z ograniczaniem jej praw rodzicielskich. Tym samym słusznie przypisano mu wyczerpanie dyspozycji art. 207 § 3 kk, a zarzuty obrońcy w tej części nie są zasadne.

Sąd Okręgowy z urzędu wyeliminował z podstawy prawnej skazania za przestępstwo przypisane w puncie 1 a kk dyspozycję art. 157 § 1 kk ( strony były o tym uprzedzone na rozprawie apelacyjnej trybie art. 399 § 1 kpk). Poniżej zostanie to wyjaśnione.

Przecież art. 207 § 3 kk penalizuje znęcanie którego następstwem jest targnięcie się przez ofiarę na własne życie – niezależnie od skutków tego następstwa . Jest to przestępstwo umyślno – nieumyślne. Tymczasem skutki z art. 157 § 1 kk przypisane w wyroku wynikały z zachowania samej pokrzywdzonej (w wyniku zadania sobie samej ciosu będącego próbą samobójczą poniosła obrażenia z art. 157 § 1 kk). To ona sama zadała sobie te obrażenia, a nie oskarżony. Ustawodawca nie przewidział odpowiedzialności sprawcy znęcania za dalsze następstwa tego czynu, jakimi są ewentualne skutki próby samobójczej – następstwem za które sprawca ponosi surowszą odpowiedzialność jest samo targnięcie się ofiary na własne życie, a ewentualne skutki tego mogą mieć znaczenie dla wymiaru kary, ale nie dla kwalifikacji prawnej. Dlatego skutki próby samobójczej mogą znaleźć się w opisie czynu, bo oddają stopień jego społecznej szkodliwości i jego okoliczności ( to jest powód, dla którego Sąd Okręgowy mimo wyeliminowania dyspozycji art. 157 § 1 kk z kwalifikacji kumulatywnej nie zmienił opisu czynu). Ale nie rzutują one – a przynajmniej w sytuacji takiej, jak w przedmiotowej sprawie – na kwalifikację prawną. Przecież idąc tropem rozumowania Sądu Rejonowego ( a wcześniej prokuratora, który tak sformułował zarzut w akcie oskarżenia),w razie skutecznej próby samobójczej należałoby kwalifikować taki czyn kumulatywnie z art. 148 § 1 kk, co jest oczywiście niedorzeczne. Zatem niezależnie od tego, czy próba samobójcza kończy się śmiercią ofiary ( jest skuteczna), czy skutkami z art. 156 kk, z art. 157 § 1 kk lub z art. 157 § 2 kk – taki czyn, polegający na znęcaniu, którego następstwem jest targnięcie się ofiary na własne życie, kwalifikowany powinien być z art. 207 § 1 kk w zw. z art. 207 § 3 kk.

Chybione są zarzuty naruszenia art. 4 § 1 kk. Przestępstwo znęcania należy do tzw. przestępstw wieloczynnościowych, którego czas popełnienia (art. 6 § 1 kk) określa czas dokonania ostatniego z zachowań składających się na realizację znamion ( por. wyr. SN z 15.4.2002 r. II KKN 387/01, Legalis, orz wyr. SA w Gdańsku w post. z 11.8.1999 r. II AKo 199/99, Prok. i Pr. - wkł. 2000, Nr 10, poz. 27). Przestępstwo przypisane w punkcie 1 a wyroku miało charakter trwały, zakończyło się w dniu 14 września 2024 roku próbą samobójczą pokrzywdzonej i Sąd Rejonowy słusznie zastosował stan prawny z tego dnia ( a więc obowiązujący również w dacie wyrokowania).

Chybione są zarzuty rażącej niewspółmierności kary. Nawet po wyeliminowaniu z kwalifikacji prawnej czynu przypisanego w punkcie 1 a wyroku dyspozycji art. 157 § 1 kk orzeczona kara 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności nie jawi się jako nadmiernie surowa, a już na pewno nie jest surowa w stopniu rażącym. Oskarżony znęcał się nad pokrzywdzoną ponad 2 lata, w tym czasie dwukrotnie spowodował u niej udokumentowane obrażenia ciała kwalifikowane z art. 157 § 2 kk, oraz w następstwie jego czynu pokrzywdzona targnęła się na życie. Sąd Rejonowy wymierzył oskarżonemu karę w dolnych granicach normy ( czyn ten zagrożony jest karą od dwóch do piętnastu lat pozbawienia wolności). Biorąc pod uwagę kumulatywną kwalifikację czynu i długi okres znęcania kara ta jawi się wręcz jako łagodna.

Apelacja obrońcy okazała się zasadna co do czynu przypisanego w punkcie 1 b zaskarżonego wyroku zakwalifikowanego z art. 162 § 1 kk i skutkowała uniewinnieniem oskarżonego od popełnienia tego przestępstwa ( w konsekwencji uchylono rozstrzygnięcia o karze łącznej i o zaliczeniu na poczet tej kary okresu tymczasowego aresztowania jako bezprzedmiotowe i zaliczono okres tymczasowego aresztowania na poczet kary wymierzonej w punkcie 1 a wyroku). Poniżej zostanie to wyjaśnione.

Zgodnie z dyspozycją art. 162 § 1 kk kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Po pierwsze, pokrzywdzona nie znajdowała się w stanie grożącym jej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zatem oskarżony nie wyczerpał swoim zachowaniem tej normy prawa karnego ( brak znamion). Wskazuje na to już opinia biegłego lekarza z postępowania przygotowawczego ( k. 83-86), w której o obrażeniach pokrzywdzonej zadanych jej sobie w próbie samobójczej ( pchnięcie się nożem w brzuch ) czytamy, że powstała „ Rana wlotowa dł.. 2 cm … nie sposób jest wykazać z pewnością wymagana w postępowaniu karnym, że spowodowała ona u pokrzywdzonej ciężki uszczerbek na zdrowiu zwłaszcza w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Zatem nie sposób jest wykazać, że gdyby nie udzielona pomoc medyczna doszłoby do rozwinięcia się takiego stanu w tym przypadku ostrego, rozlanego zapalenia otrzewnej na tle wtórnego zakażenia bakteryjnego, które nieleczone niechybnie prowadziłoby do zgonu pokrzywdzonej. Można wskazać, ze nie każda rana penetrująca do jamy brzusznej doprowadzi do rozwinięcia zakażenia, co jest spowodowane sprawnie działającym systemem immunologicznym.”

Sąd Okręgowy przed rozprawą apelacyjną dopuścił dowód z uzupełniającej opinii biegłego lekarza, aby upewnić się, czy z punktu widzenia medycznego pokrzywdzona w dniu 14 września 2024 roku po zadaniu sobie rany kłutej brzucha ( opisanej w dokumentacji medycznej), znajdowała się w położeniu grożącym jej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub bezpośrednim niebezpieczeństwem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a jeżeli tak, to czy zachowanie oskarżonego, który zamiast wezwania służb medycznych sam od razu docisnął jej prowizoryczny opatrunek do rany i uciskał ją, co po około 5 minutach ( według zeznań pokrzywdzonej) zatrzymało krwawienie, uchyliło to bezpośrednie niebezpieczeństwo, czy też trwało ono na skutek nie wezwania służb medycznych.

Odpowiedź biegłego jest jednoznaczna – również w dniu 14 września 2024 roku po zadaniu sobie ciosu nożem pokrzywdzona nie znajdowała się w położeniu grożącym jej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub bezpośrednim niebezpieczeństwem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Biegła stwierdziła, że „ z medycznego punktu widzenia, wskutek zadania sobie rany kłutej w dniu 14 września 2024 roku i przy uwzględnieniu jakich obrażeń wewnętrznych doznała J. M. nie znajdowała się w położeniu grożącym jej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub bezpośrednim niebezpieczeństwem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. U pokrzywdzonej nie doszło do uszkodzenia żadnego istotnego z punktu widzenia podstawowych funkcji życiowych narządów, nie doszło również do uszkodzenia ściany układu pokarmowego (..) zaś uszkodzenie powłok i otrzewnej trzewnej skutkowało jedynie nieistotnym hemodynamicznie krwawieniem ” ( opinia k. 510).

Opinie biegłej są jasne, logiczne, oparte o bogatą dokumentację medyczną związaną z leczeniem pokrzywdzonej, fachowe, spójne i zasługują na pełną aprobatę ( a poza tym prokurator nie kwestionował tych opinii, w tym tej z postępowania przygotowawczego, już w świetle której postawienie oskarżonemu zarzutu z art. 162 § 1 kk jawiło się jako bezzasadne).

Po drugie, oskarżonemu nie sposób przypisać ani zamiaru bezpośredniego, ani nawet ewentualnego. Natychmiast po tym, jak zobaczył, że pokrzywdzona ukłuła się nożem w brzuch, wyrwał jej to narzędzie, po czym zerwaną z siebie koszulką docisnął niewielką ranę, która już po 5 minutach przestała krwawić. Pokrzywdzona nie zdradzała żadnych objawów świadczących o zagrożeniu jej życia lub możliwości wystąpienia ciężkiej choroby, wręcz przeciwnie, nie krwawiła, nie straciła przytomności, nie miała objawów wskazujących na zasłabnięcie i sama kategorycznie zabroniła oskarżonemu wzywania pomocy medycznej twierdząc, że nic jej nie jest ( pokrzywdzona zeznaje tu zgodnie z wyjaśnieniami oskarżonego, poza tym potwierdza to opinia biegłego lekarza wskazująca, że rana pokrzywdzonej skutkowała jedynie „ nieistotnym hemodynamicznie krwawieniem”, które po 5 minutach ustało). Oskarżony podjął więc działania, które z perspektywy przeciętnego człowieka były wystarczające ( zareagował natychmiast i zatamował krwawienie w ciągu 5 minut, a pokrzywdzona nie tylko nie wzywała pomocy, ale będąc przytomna i w logicznym kontakcie kategorycznie zabraniała mu wzywania służb ratunkowych przekonując go, że nic poważnego się jej nie stało).

Oskarżony nie miał więc zamiaru ( ani bezpośredniego, ani nawet ewentualnego) nie udzielenia pomocy osobie znajdującej się w stanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, albowiem podjął niezwłocznie akcję odebrania pokrzywdzonej noża i dociskania rany i był przekonany ( jak się zresztą okazało zasadnie), że takie niebezpieczeństwo nie zachodzi ( rana była niewielka, krwawiła słabo, po 5 minutach krwawienie ustało, a pokrzywdzona przekonująco mówiła, że nic poważnego jej się nie stało). Nie można by mu więc przypisać nawet usiłowania nieudolnego, bo nie sposób wykazać mu winy umyślnej w postaci zamiaru nawet ewentualnego, tym bardziej bezpośredniego.

Po trzecie, zgodnie z poglądami doktryny, sprzeciw co do udzielenia pomocy wyrażony przez świadomą i działającą z pełnym rozeznaniem osobę, która znajduje się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wyklucza możliwość przypisania obowiązanemu, który powstrzymał się od udzielenia pomocy, popełnienia czynu zabronionego z art. 162 § 1 KK ( por. Kodeks karny. Komentarz red. dr Bartłomiej Gadecki, Legalis i cytowane tam . R. Kokot, O przestępnym i nieprzestępnym zaniechaniu, s. 53; J. Kosonoga-Zygmunt, Obowiązek udzielenia pomocy, s. 155-156; A. Barczak-Oplustil, Sprzeciw, s. 75). Pogląd ten jest tym bardziej trafny w analizowanej sprawie, w której pokrzywdzona obiektywnie nie znajdowała się w stanie grożącym jej bezpośrednim niebezpieczeństwem, o jakim mowa w dyspozycji art. 162 § 1 kk.

Dlatego Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok i uniewinnił oskarżonego od popełnienia przypisanego mu w puncie 1 b zaskarżonego wyroku przestępstwa z art. 162 § 1 kk.

Zasądzono od Skarbu Państwa na rzecz obrońcy zwrot nieopłaconych kosztów obrony świadczonej z urzędu w postępowaniu odwoławczym. Wynagrodzenie dla obrońcy z urzędu, z tytułu nieopłaconej pomocy prawnej świadczonej oskarżonemu w postępowaniu odwoławczym, Sąd Okręgowy ustalił w oparciu o treść § 17 ust. 2 pkt 4 w zw. z § 4 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu z dnia 14 maja 2024 r. (Dz.U. z 2024 r. poz. 763).

Na podstawie art. 624 § 1 kpk zwolniono oskarżonego od kosztów sądowych z uwagi na jego ubóstwo.

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Karol Depczyński
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim
Data wytworzenia informacji: